Jedzie tredowaty tramwajem. Wchodzi kanar, podchodzi do niego:
- Bilet prosze.
Ten spanikowany zaczyna przetrzasac kieszenie. Odpada mu reka.
Przeprasza, podnosi ja i wyrzuca przez okno. Zdenerwowany, jeszcze gwaltowniej przeszukuje kieszenie. Odpada mu noga. Przeprasza, podnosi I wyrzuca.
Juz w kompletnej panice traci druga noge. Za okno.
Kanar przyglada mu sie i mowi spokojnie:
- My tu gadu gadu, a ja widze, ze pan mi powoli spierdala

Jedzie tredowaty tramwajem. Wchodzi kanar, podchodzi do niego:

- Bilet prosze.
Ten spanikowany zaczyna przetrzasac kieszenie. Odpada mu reka.
Przeprasza, podnosi ja i wyrzuca przez okno. Zdenerwowany, jeszcze gwaltowniej przeszukuje kieszenie. Odpada mu noga. Przeprasza, podnosi I wyrzuca.
Juz w kompletnej panice traci druga noge. Za okno.
Kanar przyglada mu sie i mowi spokojnie:
- My tu gadu gadu, a ja widze, ze pan mi powoli spierdala

Wpisane 12:23, 12 maj 2009 przez jakubs
  Siedzą na ławce dziewczyna i chłopak. W pewnej chwili ona mówi do niego zalotnie: 
- Połóż rękę na mym łonie. 
On pyta cichutko: 
- A co to jest mymłon?
Wpisane 11:52, 12 maj 2009 przez jakubs

Jako, że Adamowi bardzo się nudziło samemu w raju, postanowił poprosić Boga, aby ten stworzył mu towarzysza. 
-No dobrze, stworze dla Ciebie nową istotę - powiedział Bóg 
-Będzie piękna, mądra, będzie ci posłuszna, nie będzie narzekać, będzie ci wierna i oddana, będzie o ciebie dbać. 
-musisz tylko oddać mi swoją jedna nogę, jedną rękę, oko, jedno płuco, pół serca i żebro. - dodał 
- Adam nieco zniechęcony: A co bede miał za jedno żebro?

Wpisane 11:24, 12 maj 2009 przez jakubs

Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka 
przedstawia nowego ucznia amerykańskiej klasie: 
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii 
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi: 
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje 
to słowa: “Dajcie mi wolność albo śmierć”? 
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi: 
- Patrick Henry, 1775 W Filadelfii. 
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział:”Państwo to ludzie, ludzie nie 
powinni więc ginąć”? 
Znowu wstaje Suzuki: 
- Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie. 
Nauczycielka spogl.da na uczniów z wyrzutem i mówi: 
- Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańską historię 
lepiej od Was! 
W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś głośny szept: 
- Pocałuj mnie w dupę pieprzony Japończyku 
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę 
i bez czekania wyrecytował: 
- Generał McArthur, 1942 w Guadalcanal, oraz Lee Iacocca, 1982 na walnym 
zgromadzeniu w Chryslerze. 
W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy szept: 
- Rzygać mi się chce… 
- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział: 
- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu. 
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno: 
- Obciągnij mi druta! 
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem 
- To już koniec. Kto tym razem? 
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 rokuw Gabinecie Owalnym w 
Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka. 
Na to inny uczeń wstał i krzyknął: 
- Suzuki to kupa gówna! 
Na co Suzuki: 
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku. 
Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje, gdy 
otwieraję się drzwi i wchodzi dyrektor: 
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze w życiu nie widziałem!!! 
Na co odpowiada Suzuki: 
- Kurator w Polskim Związku Piłki Nożnej w Warszawie w październiku 2008 
roku.

Wpisane 16:42, 11 maj 2009 przez jakubs

Jedzie sobie młode małżeństwo samochodem. Przejeżdżają obok “tirówek”. 
Żona pyta: 
- Kochanie, co tu robią te panie i to tak ubrane? 
- One zarabiają na nierządzie. 
- A co to znaczy? 
- Robią ludziom przyjemności za pieniądze. 
- A dużo można na tym zarobić 
- Oj, bardzo dużo, kochanie. 
- To może i ja bym stanęła ? W końcu dopiero co się dorabiamy, auto na spłacie, a czasy takie niepewne… 
Mąż unosi brwi ze zdziwienia: 
- No, jak ty nie masz nic przeciwko, to ja też się zgadzam. 
- A co muszę zrobić - pyta żona. 
- Stan tu, ja stane 100 metrów dalej. Jak podjedzie klient to powiedz “stówa” i rób co trzeba. W razie wątpliwości mów, że musisz porozmawiać z menadżerem i przybiegnij do mnie. 
- Ok. 
Żona staje, stoi 5 min. Zatrzymuje się merol. Żona podchodzi, a kierowca pyta: 
- Ile? 
- Stówa. 
- Ale ja mam tylko siedem dych. 
- Poczeka pan. Muszę porozmawiać z menadżerem. 
Żona biegnie do męża i pyta: 
- Józek, ale on mówi, że ma tylko 7 dych. Zrobić to? 
- Nie kochanie, nie możemy od razu robić zniżek. Powiedz mu, że za 70 to mu weźmiesz do ręki. 
Żona biegnie z powrotem i mówi, że zrobi ręką za siedem dych. Gość się zgadza, wyciąga… Oczom żony ukazuje się instrument długi aż do 
kolana klienta. Żona wytrzeszcza oczy i mówi: 
- Muszę porozmawiać z menadżerem. 
Biegnie zdyszana do męża i woła: 
- Józek nie bądź świnia ! Pożycz mu te trzy dychy!

Wpisane 09:55, 6 maj 2009 przez jakubs

Jasiu przychodzi do szkoły i cały czas macha ręką przy nosie. Nauczycielka zwraca mu uwagę:
- Jasiu, przestań machać.
Chłopiec przestał, ale po chwili znowu zaczyna. Nauczycielka znowu zwraca mu uwagę i po chwili Jaś znowu macha ręką koło nosa.
- Jasiu, dlaczego ciągle machasz? - zniecierpliwiła się nauczycielka.
- Bo moja mam kupiła sobie nowe majtki.
- Ale co mają wspólnego nowe majtki mamy z Twoim machaniem?
- Bo ze starych uszyła mi kołnierzyk.

Wpisane 16:03, 4 maj 2009 przez jakubs

Późny wieczór. Facet odprowadza kobietę do domu i pod klatką opiera się wygodnie jak macho i mówi:
- Zrób mi na koniec laskę. 
Kobieta:
- No co ty, daj spokój!
- No zrób mi proszę!
- Ale przestań - tak tutaj - bez sensu!
- No dalej, zrób! 
I tak przekomarzają się dobre dwadzieścia minut. Nagle z klatki wychodzi zaspany ojciec z młodszą siostrę tej kobiety i mówi:
- Ty! mu zrób tą laskę… albo siostra zrobi panu laskę.. albo ja zrobię ci laskę gościu… tylko weź tą rękę z domofonu!!!

Wpisane 11:59, 4 maj 2009 przez jakubs

W trakcie filmu dziewczyna zwraca się do swojej koleżanki siedzącej obok: 
- Słuchaj ten facet obok mnie onanizuje się. 
- Coś ty! No to powiedz mu, żeby natychmiast przestał! 
- Nie mogę! 
- Dlaczego?! 
- Bo on używa mojej ręki.

Wpisane 10:33, 4 maj 2009 przez jakubs

Pewnego dnia wrócił późno w nocy do domu bardzo zalany gość. Zjadł czerstwy jak diabli tort stojący na stole i położył się do łóżka. Rano szarpie go za rękę trzyletni synek:
– Tato, tato! Nie widziałeś gdzieś mojego bębenka?!