Na lekcji religii ksiądz pyta dzieci
- Proszę powiedzieć, co wasi rodzice robią pierwsze po rannym przebudzeniu? 
- Mój tata rano, jak wstanie, to idzie do łazienki i sika do wiadra, że słychać na cale mieszkanie, bo my biedni jesteśmy i nie mamy ładnej łazienki! - mówi pierwsze dziecko. 
- Nie, nie, może ktoś inny! - mówi ksiądz. 
- Mój tata jak idzie do ubikacji to nic nie słychać, bo my mamy bardzo ładną łazienkę z muszla klozetowa, z kafelkami i z wanna! - mówi inne dziecko. 
- Nie, nie, nie, nie! Powiedzcie mi, co powinien zrobić prawdziwy katolik po przebudzeniu! - blaga ksiądz. Na to wstaje trzecie dziecko
- Mój tata pierwsze jak wstanie to klęka przed łóżkiem…. 
- Świetnie, o to chodzi - przerywa ksiądz - Dalej proszę, a pozostałe dzieci niech słuchają! 
- … No to, jak tata wstanie to klęka przed łóżkiem, nachyla sie.. i wyciąga słomę z dupy, bo my taki siennik mamy….

Bardzo bogaty prawnik jest zaproszony na bankiet przez Czerwony Krzyż. Człowiek z Czerwonego Krzyża robi wyrzuty, że prawnik zarobił ponad milion w ostatnim roku, a nie ofiarował nawet grosza na cel społeczny. 
- Przede wszystkim - mówi prawnik - moja matka jest chora i umierająca w szpitalu, a nie pokrywa tego ubezpieczenie. Po drugie, mam 5 dzieci z trzech małżeństw. Po trzecie, mąż mojej siostry nagle zmarł i ona nie ma na jedzenie dla swoich 4 dzieci…
- Bardzo mi przykro - powiedział facet z Czerwonego Krzyża - Głupio mi, że prosiłem pana o pieniądze. 
Prawnik na to:
- Taa, nie daję im żadnej kasy, więc dlaczego miałbym wam dawać?

Troje dzieci zdaje egzamin, który ma zdecydować czy zostaną przepuszczone z pierwszej klasy do drugiej. Nauczyciel zaczyna je przepytywać:
- Jasiu, przeliteruj słowo: TATA.
- T-A-T-A.
- Świetnie Jasiu, zdałeś. A teraz ty Moniko, przeliteruj słowo MAMA.
- M-A-M-A.
- Świetnie Moniko, zdałaś. A teraz ty Ahmed. Przeliteruj: DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W ŚWIETLE POLSKICH PRZEPISÓW KONSTYTUCYJNYCH.

Pani w szkole pyta dzieci o ich zwierzątka, przychodzi do Jasia:
- Jasiu masz może pieska?
- Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować.
- Jasiu to straszne, a kotka nie masz?
- Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować.
- Jasiu co ty mówisz, przyjdź jutro z mamą!
- Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze nie bzykam, tata już nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać.

Wpisane 12:34, 13 maj 2009 przez jakubs

Na lekcji pani pyta dzieci kto udźwignie najwięcej arbuzów… Mówi Małgosia: 
- Ja udźwignę 2! 
Pani pyta: 
- A w jaki sposób? 
- Po jednym w każdej ręce… 
Henio podnosi rękę i woła, że uniesie trzy. Pani zaskoczona pyta: 
- Heniu… a w jaki sposób chcesz to zrobić? 
- No… dwa pod ręce, a trzeci na dzidę… 
- Heniu! Jak możesz takie wulgarne rzeczy mówić?!! 
Tymczasem na końcu sali Jasio woła, że uniesie 5 arbuzów. Pani znów zaskoczona pyta w jaki sposób Jasio to zrobi. Na to Jasio mówi: 
- Dwa pod ręce i Henia na dzidę.

Wpisane 12:24, 13 maj 2009 przez jakubs

Pani pyta dzieci w klasie które z nich kibicuje Arce Gdynia. Zgłasza się cała klasa, tylko Jaś nie podnosi ręki… Pani lekko zdziwiona tym, że Jaś się wyłamuje, pyta: 
- Jasiu a ty czemu się nie zgłaszasz? 
- Bo ja kibicuje Lechii Gdańsk! 
- ale dlaczego? zobacz jasiu tu cała klasa jest za Arka, nawet ja… 
- ale ja kibicuje Lechii Gdańsk!-upiera się Jaś 
- no dobrze, ale powiedz chociaż dlaczego? 
- ponieważ mój tatuś kibicuje Lechii, moja mamusia kibicuje Lechii, mój brat kibicuje Lechii… wiec i ja biorę z nich przykład i jestem wierny Lechii Gdańsk! 

nauczycielka nieco zdziwiona, ale nie daje za wygraną i dalej próbuje przekonać Jasia, że jego wybór jest niewłaściwy: 
- no ale Jasiu, nie zawsze warto brać przykład ze starszych… a co byś zrobił gdyby twój tata był złodziejem, mama kurwą, a brat pedałem? 
- hmmm, no w tedy pewnie kibicowałbym Arce Gdynia…

Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki 
mieli opowiedzieć dzieciom ich rodzice. Następnego dnia dzieci po kolei 
opowiadają. Pierwsza jest Małgosia: 
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, 
rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość zdechła. 
- Dobrze Małgosiu, a jaki z tego morał? 
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli rodzice. 
- Bardzo ładnie. 
Następny Mareczek: 
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice 
już liczyli ile zarobią, 
ale z większości wykluły się koguty. 
- Dobrze Mareczku, a jaki z tego morał? 
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice. 
- Bardzo ładnie. 
No i wreszcie opowiada Jasio: 
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był 
cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie 
tylko mundur, sten”a, sto nabojow, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów 
nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go 
wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie 
stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiego 
garnizonu. I tu dawaj! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje ze sten”a! 
Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z 
gubernatorem Arnoldem. Z 80-ciu ubił i jak skończyły mu się pestki, wyjął nóż i 
kosi Niemrów jak Boryna zboże. Na 30-tym klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek 
zarąbał z buta i uciekł. 
W klasie konsternacja. Pani ostrożnie pyta się: 
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki z tego morał? 
- Też się taty pytałem, a on na to: “Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak se 
popije”. 

Wpisane 16:54, 11 maj 2009 przez jakubs
  Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: “Matka jest tylko jedna”. Na drugi dzień pani pyta się dzieci. 
- No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi. 
- Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna. 
- Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek 
- Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna. 
- Pawełku 5 siadaj. 
Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu. 
- Jasiu a ty, co napisałeś? 
- W domu balanga,a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan. 
Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni: 
Matka! Jest tylko jedna!
Wpisane 10:16, 6 maj 2009 przez jakubs

Wraca mały Jasio z przedszkola do domu. Mama patrzy, a on ma całą buzię podrapaną.
- Jasiu, co Ci się stało?! - wykrzykuje.
Jasio z uśmiechem: 
- Wiesz mamusiu, pani kazała nam złapać się za rączki, zrobić kółeczko wokół choinki i tańczyć. Tylko dzieci było za mało, a choinka była bardzo rozłożysta.

Wpisane 09:13, 6 maj 2009 przez jakubs

Lekcja religii w szkole. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie.
- Wiecie, że Arabowie mogą mieć kilka żon? To się nazywa poligamia. Natomiast chrześcijanie mają tylko jedną żonę. A to się nazywa… Może ktoś z Was wie?
W klasie cisza, nikt nie podnosi ręki:
- To się nazywa - podpowiada ksiądz - mono… mono…
Jaś podnosi w górę rączkę:
- Monotonia.